Ostatni dzień spędzony w Gruzji zaowocował zbiorem bzdurnych limeryków. Są one na tyle absurdalne, że szkoda byłoby zostawić je w niebycie telefonu na wieczne zatracenie. Wino, czacza i śpiew.
***
W kaukaskiej wioseczce Uszguli
Odbyło się święto Trzech Króli.
Lecz kłopot mieli niemały
Gdyż cały orszak wspaniały
Wygląda jak banda Nazguli.
***
Pewien osobnik z miasta Signagi
Późniejszą porą ostrej dostał zgagi.
Oto są właśnie zgubne skutki czaczy
Gdy się człek czaczą zanadto uraczy.
I musi potem na zgagę brać dragi.
***
Pięknych koni z miasta Choni
Żaden sprinter nie dogoni.
Na nic tu biegowe buty
Biegacz wnet jest z sił wyzuty.
(Nawet Usain od nich stroni)
